International / Multilingual > Off-topic (polski)

Książka

<< < (2/4) > >>

Tireaniawtu:
Nieźle. Sam piszę książkę od jakiegoś czasu. Tak jak wcześniej: zdanka. Sam też mam z tym problem, ale już coraz łatwiej mi to przychodzi. Ponieważ to twój temat mam pytanko: Czy mógłbym wstawić początek swojej książki?

Nawma Tutan:
Spokojnie, możesz. Swoją drogą, przydałby się temat do opowiadań w naszej sekcji.

rodrygo:
jest na forum wątek "basnie i bajki" jak się nie obrazicie taką klasyfikacją to można pisać tam
 :D

Tireaniawtu:
Narazie wstawiam początek. Wszystko napisane w taki spoasób to słowa bohaterów, bądź myśli.

     W życiu nic nie ma za darmo. Kasanie rośnie na drzewach ani nigdzie indziej. Ludzie przekonali się o tym zwłaszcza w ciągu ostatnich 80 lat. Jeszcze ten legendarny wypadek przy Wrptach. Lecz co się tam naprawdę wydarzyło chyba nikt nie wie. Szacuje się, że na całej planecie pozostało około 50 tys. osób. W tym bandyci, najemnicy korporacji Alaskan i zwykli ludzi.  Tych ostatnich jest ledwo 8000. Porozrzucani tam gdzie tylko da się przeżyć starają się znaleźć dom pośród tego co przeżyło. Opad radioaktywny przetrwały psy, kruki, mrówki, nietoperze i co chyba najbardziej oczywiste... karaluchy. Jednak to, że żyją miało swoją cenę. Sporo urosły, a ich ciała uległy mutacji. Kruki wyglądają jak orły, a nietoperze jak pterodaktyle. Najdziwniejsze było to, że pojawili się kosmici. Stwory te nazwano Dymirianami. Nie wiedzieć czemu usunęli wszystko co było radioaktywne. A ja? Kim ja jestem? Całe życie musiałem uciekać, przez swoją inność. Dopiero teraz mogę zacząć wszystko od nowa. - odłorzył długopis i przeczytał list od nowa. Jackal nie wiedział co jest nie tak z tym co napisał. Wyjął zapalniczkę i podpalił kartkę, która w jednej chwili zniknęła w płomieniach.
- Czemu to robisz? - zapytał barman. - Przychodzisz, piszesz coś, a po chwili wszystko ląduje na moim parkiecie.
- Nie wiem. - odparł. - Nie wiem...
     Już miał wypić do końca szklankę whisky, gdy do salonu wpadł jakiś facet i wrzasnął:
- Jackob przyjechał!!!
     W przeciągu kilku sekund bar opustoszał. Został tylko barman i on samotnie siedzący przy ladzie. Nie śpiesznie dopił trunek, założył okulary przeciwsłoneczne i wyszedł. Udał się na spotkanie z tym kogo szanowało całe miasto i kto właśnie wrócił. Jackob był bowiem kimś jak kupiec czy dostawca, który stacjonował właśnie w Hotrock. Gdy zaczynało czegoś brakować wskakiwał na swoją budę na kółkach i jechał do centrali. Żywność, papierosy, alkohol, broń, amunicja; wszystko to tam było. Mało kto wiedział gdzie ona się znajduje. Jeśli jednak jakaś wioska znajduje się w spisie centrali otrzymuje wówczas łącznika. Oczywiście nie za darmo.
     Po 30 minutach cały zapas papierosów został wykupiony. Została też tylko połowa alkoholu, z czego część pójdzie do baru. Jackal podszedł do przyjaciela, gdy odeszła ostatnia osoba.  Jackob był nie za chudym facetem, średniego wzrostu, z dużym orlim nosem.
- Widzę, że nadal nie brak Ci klientów. - powiedział.
- To prawda - po chwili wyjął czarną skrzyneczkę i położył ją na ziemi. - Oto twoje zamówienie: 60 sztuk amunicji do snajperki, 50 sztuk do rewolweru i 20 do strzelby. Łącznie... 360 dolarów. I dodatek dla stałego klient: Butelka whisky
- Dzięki. To twoja forsa.
- Miło się robi z tobą interesy. A właśnie... Jeśli chcesz trochę zarobić wpadnij do mnie z rana.
     Jackal kiwnął głową na znak zrozumienia, wziął skrzynkę i wrócił do domu. Zdjął płaszcz, okulary, usiadł przy stole i zaczął liczyć pociski. W tych czasach każda kula była niemal na wagę złota. Gdy skończył było już późno. Przeczyścił szybko broń i położył się spać.


Soory za ewentualne błędy. Jestem w szkole i się spieszę. Sprawdzę to jeszcze w domu.

Nawma Tutan:
Ciekawy temat. Ziemia po katastrofie. Jest parę literówek, ale głównie dobrze czyta. Kiedy ciąg dalszy?

Navigation

[0] Message Index

[#] Next page

[*] Previous page

Go to full version