International / Multilingual > Off-topic (polski)

Twórczość Kxra

<< < (2/2)

rodrygo:
Drogi autorze!

A jakbys klasyfikował ten swój kawałek?

swiaty równoległe?  rzeczywistosc po katastrofie?  nowe sredniowiecze?

Eltusiyu:
To jest fikcyjny świat :P

Mam zamiar stworzyć takowy. Własny język i napisać w nim książkę. Ale nie mam zamiaru postawić (póki co) za wysoko poprzeczki. I takimi krótkimi opowiadankami (do 10 stron) się lekko wprawiam :)

Eltusiyu:
Rozdział II
Opuściłem „Cichego Zabójcę”. Przytrzymując drzwi stałem w jego progach. Wtedy zauważyłem, że na wyłożonej kamieniami drodze,  stali uzbrojeni po zęby mieszkańcy tej zabitej dechami wioski. Ku mojemu zdziwieniu, tajemnicza nieznajoma stała na ich czele.

„Dalej się tajemniczo uśmiecha. Nie wiem czemu ale mam co do niej złe przeczucia” – pomyślałem i ruszyłem w stronę tłumu. Dokładniej w kierunku kobiety w zieleni.

Karczmę wybudowano na wzgórzu. Prowadziła do niej jedna jedyna droga. Akurat pech chciał, że to musiała być  ta, którą właśnie podążałem. Było ciemno, zatem wokół głównie  widziałem pobliską florę. Teren był otoczony parkiem. Niezbyt gęstym. Jednak samemu o tej porze lepiej było się nie zapuszczać.  Całe szczęście, że chociaż pogoda mi dopisywała. Była ciepła bezchmurna noc. Tu i tam gwiazdy świeciły na niebie, księżyc oświetlał drogę.

W oddali wydać było tętniącą życiem osadę. Światła. Słyszałem odgłosy dochodzące  z dołu.  Wiedziałem, że jestem odcięty. Musiałem jednak minąć gromadzącą się hołotę. Położyłem dłoń na rękojeści miecza i ruszyłem dziarskim krokiem do oczekujących mnie gapiów.

Jednak nie zdążyłem się porządnie wychylić, gdy zza krzaków wyskoczył na mnie myśliwy ubrany w skóry.
Na pierwszy rzut oka mógłbym przysiąc, że wygląda jak niedźwiedź, których nie brakowało w tych rejonach.  Twarz miał całą w farbie. Wzory, które sobie namalował nic mi nie mówiły. Uzbrojony był we włócznią, która była wymierzona w moją szyje. Dzieliły nas jakieś dwa.. może trzy kroki..
Napiąłem wszystkie mięśnie mojego ciała. Oddech przyśpieszył. Świat wokół przestał istnieć. Byliśmy tylko my dwaj. Miałem wrażenie, że każda sekunda trwała wieczność. Usłyszawszy dźwięk klingi wyciąganej z pokrowca lekko się cofnął. Przysiągłbym, ze pod tą toną farby gość czuł strach. Wiedział, że nie wywarł na mnie wrażenia strojem. Że dojdzie do walki. Cóż.. To jego pechowy dzień.

Potężnie się zamachnąłem i rzuciłem w niego mieczem. W tym samym momencie rzuciłem się na niego. Po chwili wiedziałem, że mój plan się powiódł. Gość się przestraszył miecza i uskoczył przed nim. Wtedy ja go złapałem za rękę i okręciłem wokół siebie. Prawą ręką chwyciłem noża, który miałem przypięty do pasa. Koleś się szarpał niemiłosiernie. Mógłbym przysiąc, że słyszałem łkanie. Jednak nie.. Nie mogłem go puścić. Nie tej nocy. Serca nam waliły jak opętanym. Oboje stękaliśmy z wysiłku. Każdy z nas wiedział co za chwilę się wydarzy. Zacisnąłem zęby oraz stęknąłem z wysiłku, żeby móc go utrzymać. Był niewiele słabszy ode mnie. Przyłożyłem mu nóż do mu do gardła i rozciąłem je tak głęboko,  jak tylko ostrze mi na to pozwalało. Czułem na mojej ręce, na  całym ramieniu, którym go trzymałem  jego ciepłą krew. Uciekało z niego życie. Koleś po kilku chwilach walki o każdy oddech padł bezwładnie w błoto. Podniosłem brudny miecz. Otrzepałem go z błota i wycelowałem nim w tłum, który się bardzo przerzedził. Pokaz odniósł skutek.

Wrzasnąłem tak głośno ile miałem sił w płucach:
-Widzicie go!? Zaraz większość z Was, jeśli nie wszyscy skończą podobnie! Ci którzy teraz zejdą mi z drogi może przeżyją. Wybór jest Wasz!
Tu i tam słychać było pomruki. Część zgodnie z poleceniem wolała się rozejść nie narażając swojego życia. Z blisko dwudziestoosobowej armii zostały tylko 3 osoby.  Nieznajoma i … Moim zdaniem.. Jej dwóch sługusów. Mieli identyczne stroje. Szaty z tego samego dziwnego połyskującego materiału w te same wzory. Jednak w innym kolorze. Nie było zbyt jasno ale miałem wrażenie, że to był ciemny granat.

To nie są zwykli mieszkańcy. Jednak kto? Nie miałem pojęcia… W lewej ręce dzierżyłem miecz a drugiej  zakrwawiony nóż. Przygotowałem się na najgorsze. Po kilku głębszych oddechach udałem się w stronę trzech dziwadeł.

Eltusiyu:
Jak każdy wie.. Coś tam sobie skrobię. To po polsku, to w Na'vi czy w innym języku.
 Postanowiłem moją twórczość zebrać do kupy, pod postacią bloga.
 
Co tam umieszczę:
 - poprawionego Aarona Lokthora + kontynuację
 - moją książkę w klimatach fantasy (która jest w trakcie pisania)
 - ostatnio zacząłem się bawić grafiką komputerową zatem i to tam znajdziecię.
 
Myślę, że miło spędzicie czas nad lekturą moich wypocin.
 Bloga też prowadzę po angielsku, więc proszę o tolerancję :)
 
Link do bloga: http://kxrekorikus.blogspot.com
Link do polskich postów: http://kxrekorikus.blogspot.co.uk/2012/04/poczatek_08.html

Navigation

[0] Message Index

[*] Previous page

Go to full version