International / Multilingual > Role Playing

Role Play - karty postaci.

<< < (6/6)

Nawma Tutan:
Imię: Kete

Płeć: Mężczyzna

Wiek: 21

Rasa: Na'vi

Wygląd: Wysoki nawet jak na standardy Na'vi (3.20 m), dobrze zbudowany. Włosy spięte w mniejsze warkocze, oczy niebieskie. Ostre rysy twarzy. Wiele blizn na ciele, w tym twarzy.

Charakter: Zamknięty w sobie, cichy i śmiertelny łowca. Nienawidzi tawtute, wybiłby każdego bez skrupułów.

Umiejętności: Świetnie strzela z łuku, umie ujeżdżać thanathora. Zna podstawy angielskiego.

Historia: Kete był kiedyś członkiem Omaticaya, ale został wygnany, gdyż jego nastawienie do tawtute zagrażało klanowi. Miał wtedy 16 lat. Błądził po dziczy, zabijając każdego tawtute, którego spotkał. Obiecał sobie, że zniszczy ich doszczętnie. Nie ma Ikrana, ale udało mu się jako jedynemu dosiąść palulukana.

Post próbny:
Kete uciekał. To coś go goniło, chcąc go zabić. Przeskakiwał przez powalone kłody. Dobiegł nad mały wodospad, ale prześladowca się zbliżał. Kete powziął szybką decyzje. Skok! Spadł na dół, a woda go otoczyła, ale wyszedł na brzeg. Spojrzał na miejsce, skąd skoczył i się przeraził. Palulukan! To on go gonił. Stworzenie skoczył na niego i wylądowało za nim. Obróciło się w jego stronę, cicho warcząc. Kete wiedział, że już nie ucieknie. Więc to koniec. Jednak zdarzyło się coś dziwnego. Zwierze opuściło głowę, odsłaniając czułki. Wyraźnie chciał, by Kete go dosiadł. Chłopak podszedł z warkoczem w dłoni i związał się ze stworzeniem.

nataliapop:
Imię: Dorota Bartowska
Wiek: 25 + cryo sleep
Rasa: Człowiek
Płeść: Kobieta
Wzrost: 165cm
Stanowisko: Technik ekranowy, operator link roomu, asystentka Dr Augustine.

Wygląd:
Szczupła, zgrabna, lecz niska kobieta. Owalna twarz, szerokie czoło przysłonięte w połowie grzywką, mały nos. Oczy niebieskie koloru letniego nieba, sięgajace do ramion, czasami elegancko upięte blond włosy. Złote kolczyki z ametystem i bransoletka do kopletu na lewej ręce. Lubi elegancke ubrania, lecz po Hell's Gate chodzi w Czarnym uniformie.

Osobowość:
Bardzo empatyczna, poważna, spokojna, samotna i skryta w sobie. Do czasu cierpliwa. Izoluje się od innych, lecz przy przyjaciołach, i nie tylko, jest bardzo otwarta. Dorota jest pedantką. W sprawach zawodowych bąć po prostu ważnch dokładność to priorytet. Życie prywatne to już inna bajka. Bałagan stwarza wszędzie. Nie znosi jednak brudu. Ubrania mogą być porozrzucane bąć wrzucone byle jak do szafy, ale nic nie może być brudne. Uwielbia filmy, seriale, gry komputerowe i różnego rodzaju gadżety, a za zwierzętami szaleje. Interesuje ją przywracanie wymarłych gatunków, ale nie lubi biologii i nie zna się na tym. Obce cywilizacje zawsze pobudzały jej wyobraźnię.

Umiejętności:
Nie umie pływać, nie jest zbyt szybka i silna, ale od kiedy jest na Pandorze jej kondycja się poleprzyła. Ze wzgledu na darmową siłownię w Hell's Gate i mniejszą grawitację na Pandorze zaczęła bardziej dbać o kondycję. Śpiewać i grać na instrumentach też nie potrafi.

Wady:
Gdy jest rozgniewana krzyczy głośno, a gdy coś jej się nie udaje, płacze, ale żadziej niż kiedyś. Trochę to dziecinne ale takie już są osoby empatyczne. Jej poziom inteligencji nie jest tak wysoki jak mogłoby się zdawać, lecz stara się stwarzać pozory bardziej wyedukowanej niż jest.

Historia:
Dorota pochodziła z małego miasta. Kocha swój kraj - Polskę - ale teraz jej domem jest Pandora. Studiowała na politechnice. Wyjechała z rodzinnych stron trochę dalej, ale to było jej marzenie. I właśnie ta uczelnia, oraz zamiłowanie do technologii i filmów, otworzyły jej drzwi do innego świata. Ambicja i determinacja zaowocowały nową generacją monitorów i różnego rodzaju ekranów, a w późniejszym czasie telefonów. To ona stworzyła i opatentowała przezroczysty ekran, składajacy się z plastikowej ramki i dotykowego panelu. Właśnie te ekrany zainteresowały RDA, albo raczej ewentualne zdolności Doroty. Ekrany znajdują zastosowanie dosłownie wszędzie, począwszy od panelów w samolotach, przez przenośne tablety, aż do monitorów biurowych i blatów wielozadaniowych. Sama Dorota nie zgłosiła się do programu "AVATAR", to RDA odnalazło ją. Przyzwolenie RDA na nieograniczone korzystanie z jej wynalazku, dało jej dodatkowe pieniądze. Zamiast pieniędzy wybrała własnego avatara, a jej ciekawość świata skłoniła ją do podróży. Nie podobało się to RDA, ale jako właścicielka własnego pomysłu miała prawo nadzorować wykorzystywanie jej technologii, dokonywania napraw itp. a poza tym to ona płaciła za jej wycieczkę. Wycieczka do świata niebieskich olbrzymów miała być czymś ekscytującym, lecz nie do końca tak było. Jej avatara zaczęli hodować tuż przed startem, i nie było dokładnie wiadomo czy wszystko się uda. Na szczęście wszystko przebiegło prawidłowo, lecz na avatara czekałaby minimum 1 rok dlużej niż reszta pilotów, dlatego postanowiła douczyć się genetyki. Jej zdolności, a raczej w dużej mierze szczęście, i pomoc genetyków, sprawiły, że odkryli kombinację chemiczną przyspieszającą wzrost avatarów. Młody umysł nie ma tylu ograniczeń. Po przybyciu na Pandorę pracowała w link roomie, łącząc pilotów z ich avatarami. Przez tydzień odwiedzała swojego avatara, z nadzieją, że usłyszy te dwa tak długo wyczekiwane słowa: Jest gotowy. Jednak tych słów nie usłyszała, i po czasie zapomniała o tym, na co przeznaczyła takie ogromne pieniądze. Wykonywała tylko swoją pracę, i często zastanawiała się po co tutaj jest, po chwili przypominając sobie, że Grace Augustine nie poradziłaby sobie bez osoby, która zawsze ma jej ulubione papierosy.

Post próbny:
Dorota obudziła się później niż zwykle. Jej praca zaczynała się dopiero za godzinę więc miała trochę czasu. Jak codzień udała się na siłownię, by walczyć ze słabą grawitacją Pandory. Ćwicząc na rowerze stacjonarnym czytała książkę Dr Augustine. Gdy usłyszała pikanie swojego paygera, zrozumiała, że czas do pracy. Ubrana w korporacyjny uniform, zasiadła przed ekranem łączeniowym. Sprawdziła podlegające jej "białe trumny" i wróciła do lektury. Gdy koło 11:00 przyszła "Święta Trójca", czyli Augustine, Donnenberg i plutonowa Keller, Dorota musiała oderwać się od rozdziału o liczbach na'vi. Gdy już miała spokój, i jej zadaniem był tylko dyżurowanie, wróciła do książki. Czytała po kilka razy ten sam akapit i jakoś nie mogła go pojąć. Zdenerwowana odchyliła się w fotelu do kolegi z tyłu.
-Rozumiesz coś z tego? - Pokazała mu książkę i czekała na odpowiedź.
-Nie, ale na dole masz przykład, jak to się liczy.
Dorota zawstydzona własną głupotą już o nic się nie pytała. Przecież miała to na kółku z matmy w gimnazjum, tylko na system dwójkowy. "Skleroza nie boli" pomyślała i zatraciła się w liczbach.

Navigation

[0] Message Index

[*] Previous page

Go to full version