International / Multilingual > Role Playing

Sesja otwarta

<< < (3/3)

Tireaniawtu:
Kendra Keller

     -Nareszcie - pomyślała widząc tubylców. -Królewno! Twoje małpki już są! - Krzyknęła do Grace. Ta podeszło do grupy i zamieniła kilka słów z kimś i wszyscy postanowili wejść do środka. Kendra od kilkunastu minut obserwowała korony drzew. Zauważyła, że coś tam jest, ale nie wiedziała co. Weszła do chatki razem z resztą. Prze pierwsze 20 minut słuchała Grace, lecz powoli traciła cierpliwość Wszyscy dorośli gapili się na nią. W końcu postanowiła wyjść. Chciała wyciągnąć nóż. Zdążyła złapać za rękojeść, a wszystkie łuki zostały wycelowane w jej osobę. Grace miała oczy jakby chciała żywcem spalić Kendrę. Ta powoli wyciągnęła broń dwoma palcami i położyła na parapecie. Drzwi zatrzasnęły się. -Jeszcze trochę i zwariuję. Za jakie grzechy dostałam tu przydział. - Zastanawiała się. Nagle usłyszała jak coś schodzi z drzewa w szybkim tempie. W spokoju siedziała na schodkach. Z krzaków wyszedł... inny Na'vi. Wciąż w ciszy zmierzyła go wzrokiem, a on ją. Postanowił wrócić do lasu. Gdy Kendra wstała, tuż obok niej wylądowała strzała. Miała na końcu kawałki plastiku. Na jednym z nich było coś napisane. Wyciągnęła ją i wróciła do środka. Postanowiła nie wychodzić i czekała, aż zajęcia się skończą.

Txepniäyu

     Pierwszy raz widział innego chodzącego we śnie poza Grace. Nie znał jej imienia, ale zauważył, że jest w niej coś co miał dotychczas tylko on. Pewna cecha, bądź uczucie. Nie potrafił określić dokładnie co to jest. Idąc przez las zastanawiał się co to może być. Wrócił na soje miejsce na drzewie, wciąż nie znając odpowiedzi. Odłożył tę sprawę na później i postanowił zrobić kilka strzał. Błąkał się więc tu i tam szukając materiałów.

Navigation

[0] Message Index

[*] Previous page

Go to full version