International / Multilingual > Role Playing

Sìrol hufweyä

<< < (55/55)

nataliapop:
Dorota Bartowska, Hell's Gate
Dorota patrząc w lustro zmywała krew z rąk. Czerwone smugi spływały do zlewu jakby to ona była mordercą próbującym zatuszować ślady. To co działo się w sali łączeń było tak nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Młoda kobieta chwiejnym krokiem udała się do własnej sypialni. Tam, przy świetle starej sentymentalnej jarzeniówki czytała nową otrzymaną wiadomość. "Stawić się pilnie..." - tyle jej wystarczyło. Czy więcej nie mają problemów niż drobna sprzeczka u mózgowców? Przynajmniej nikt nie umarł, chyba, Grace wróciła z załogą, wirolot na złom a ona na leczenie u psychologa, bo z taką ilością krwii, mentalnie, ciężko jest sobie poradzić.

rodrygo:
Grace, Hell’s gate


Grace wytoczyła się z ratunkowego wirolotu. Powoli schodzili na płytę lądowiska pozostali członkowie załogi. Nie wszyscy o własnych siłach. Garcia miał złamaną nogę, chyba dosc paskudnie i nie mógł chodzić.
Ale uniknęli podwójnego niebezpieczeństwa. Cało wyszli z katastrofy i spotkania z na’vi. Niby się dogadali z nimi ale czy plany nie były zbyt ambitne? Mieli założyć szkołę. A ja pewnie mam zostać pedagogiem i uczyć te śliczne, niebieskie maleństwa – pomyślała.

Minęło wiele czasu odkąd Grace porzuciła wykłady nad uniwersytecie i perspektywa powrotu do podobnej roboty przyprawiała ją o mdłości. Zawsze czuła się naukowcem i nie lubiła dydaktyki;  konieczność powtarzania w kólko tego samego niezbyt pojętnym uczniom sprawia, że miała dość wszystkiego.

Ale mus to mus. Grace nie zasypiała gruszek w popiele. Na początek potrzebny będzie jakis spory kontener na tę „szkołę”.
Gdzie jest kwatermistrz? – zapytała pierwszego napotkanego faceta z obsługi. Wskazał jej kierunek. Grace powoli poczłapała w stronę budynku.

Navigation

[0] Message Index

[*] Previous page

Go to full version